Bogurodzica

autor nieznany

 Bogurodzica dziewica,
Bogiem sławiena Maryja.
U twego syna, Gospodzina,
matko zwolena, Maryja!
Zyszczy nam, spuści nam.
Kyrie eleison.

Twego dziela Krzciciela, Bożycze,
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, jenoż prosimy:
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.
Kyrie eleison.

 

Kto Ty jesteś? Polak mały!

Władysław Bełza

 Kto ty jesteś?
Polak mały.
Jaki znak twój?
Orzeł biały.
Gdzie ty mieszkasz?
Między swemi.
W jakim kraju?
W polskiej ziemi.
Czym ta ziemia?
Mą ojczyzną.
Czym zdobyta?
Krwią i blizną.
Czy ją kochasz?
Kocham szczerze.

A w co wierzysz?
W Polskę wierzę.
Czym ty dla niej?
Wdzięczne dziecię.
Coś jej winien?
Oddać życie.

 

Ojczyzna

Maria Konopnicka

Ojczyzna moja – to ta ziemia droga,
Gdziem ujrzał słońce i gdziem poznał Boga,
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła
W polskiej mnie mowie pacierza uczyła.

Ojczyzna moja – to wioski i miasta,
Wśród pól lechickich sadzone od Piasta;
To rzeki, lasy, kwietne niwy, łąki,
Gdzie pieśń nadziei śpiewają skowronki.

Ojczyzna moja – to praojców sława,
Szczerbiec Chrobrego, cecorska buława,
To duch rycerski, szlachetny a męski,
To nasze wielkie zwycięstwa i klęski.

Ojczyzna moja – to te ciche pola,
Które od wieków zdeptała niewola,
To te kurhany, te smętne mogiły –
Co jej swobody obrońców przykryły.

Ojczyzna moja – to ten duch narodu,
Co żyje cudem wśród głodu i chłodu,
To ta nadzieja, co się w sercach kwieci,
Pracą u ojców, a piosnką u dzieci!

 

Pieśń do domu

Maria Konopnicka

Kochasz ty dom, rodzinny dom,
Co w letnią noc, skroś srebrnej mgły,
Szumem swych lip wtórzy twym snom,
A ciszą swą koi twe łzy?

Kochasz ty dom, ten stary dach,
Co prawi baśń o dawnych dniach,
Omszałych wrót rodzinny próg,
Co wita cię z cierniowych dróg?

Kochasz ty dom, rzeżwiącą woń
Skoszonych traw i płowych zbóż,
Wilgotnych olch i dzikich róż,
Co głogom kwiat wplatają w skroń?

Kochasz ty dom, ten ciemny bór,
Co szumów swych potężny śpiew
I duchów jęk, i wichrów chór
Przelewa w twą kipiącą krew?

Kochasz ty dom, rodzinny dom,
Co wpośród burz, w zwątpienia dnie,
Gdy w duszę ci uderzy grom,
Wspomnieniem swym ocala cię?

O, jeśli kochasz, jeśli chcesz
Żyć pod tym dachem, chleb jeść zbóż,
Sercem ojczystych progów strzeż,
Serce w ojczystych ścianach złóż!…

 

Twój dom

Wanda Chotomska

Jest w każdym naszym słowie,
a słowa są najprostsze –
chleb, mama, dom gościnny
i Wisła, i Mazowsze.

 

I jest w czerwieni maków,
i w białych kwiatach wiśni,
w piosenkach wszystkich ptaków
i w każdej naszej myśli.

W mazurku szopenowskim
i w czarnym węglu Śląska,
i tu, gdzie serce mówi,
że to jest właśnie – Polska.

 

Polska

Antoni Słonimski

I cóż powiedzą tomy słowników,
lekcje historii i geografii,
gdy tylko o niej mówić potrafi
krzak bzu kwitnący i śpiew słowików.

Choć jej granice znajdziesz na mapach,
ale o treści, co je wypełnia,
powie ci tylko księżyca pełnia
i mgła nad łąką, i liści zapach.

Pytasz się, synu, gdzie jest i jaka?
W niewymierzonej krainie leży.
Jest w każdym wiernym sercu Polaka,
co o nią walczył, cierpiał i wierzył.

W szumie gołębi na starym rynku,
w książce poety i na budowie,
w codziennej pracy, w życzliwym słowie,
znajdziesz ją w każdym dobrym uczynku.

 

Tu wszędzie Polska

Tadeusz Kubiak

Tu, gdzie jest dom nasz, twój i mój,
gdzie lasy są i rzeki nasze,
gdzie każdy ojciec szedł na bój,
gdzie Biały Orzeł na sztandarze.

Gdzie w Gdańsku Neptun lśni trójzębem,
gdzie nad Krakowem dźwięczy hejnał,
gdzie wolna droga wiedzie w zboże,
gdzie chwiejna trzcina na jeziorze.

Tyś się tu rodził, ojciec i wuj,
tu się rodziła twoja matka.
Dziad orał ziemię, wdychał kurz,
a jego dom to nędzna chatka.

Gdzie klucz żurawi nad łąkami,
gdzie Mysia Wieża ponad Gopłem,
w Szczecinie biały transatlantyk,
w morzu stalowy, czujny okręt.

Gdzie wiosną słowik w krzakach gęstych,
jesienią rżyska snute dymem,
gdzie latem słońce nad Bałtykiem,
a zimą świerszcze za kominem.

Gdzie dom poety w Czarnolesie,
gdzie nurtem śpiewnym płynie Wisła.
Tu biały sad jest, czarny węgiel,
tu wszędzie Polska, tu – Ojczyzna!

 

Hymn do miłości ojczyzny

Ignacy Krasicki

Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.

Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny
Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe,
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

 

Marsz Skautów

Władysław Bełza

 „Świę­ta mi­ło­ści ko­cha­nej oj­czy­zny”,
Oto w twą służ­bę wcho­dzi hu­fiec nasz!
Od lat naj­młod­szych do póź­nej si­wi­zny,
Pra­gnie przy to­bie czuj­ną trzy­mać straż!

Równajmy krok,
Wytężmy wzrok,
Czy gdzie się podstęp nie kryje?
Uderzmy w ton,
Silny jak dzwon:
Polska niech żyje! niech żyje!

My łez nie ronim nad twą mogiłą,
Bo nie wierzymy żeś złożona w grób!
W was życie młode tętni całą siłą,
Żyć dla cię chcemy, – nie konać u stóp!

Równajmy krok,
Wytężmy wzrok,
Czy gdzie się podstęp nie kryje?
Uderzmy w ton,
Silny jak dzwon:
Polska niech żyje! niech żyje!

Pragniemy spajać nadziei ogniwa,
Że nam zwycięstwo da nabyty hart;
Że i ty z nami żyć będziesz szczęśliwa,
I każdy syn twój będzie ciebie wart!

Równajmy krok,
Wytężmy wzrok,
Czy gdzie się podstęp nie kryje?
Uderzmy w ton,
Silny jak dzwon:
Polska niech żyje! niech żyje!

Będziemy iść karnie pomimo przeszkody,
Będziemy z zapałem walczyć o twój byt;
Aby w nagrodę, kiedyś, z piersi młodej,
Okrzyknąć twego odrodzenia świt!

Równajmy krok,
Wytężmy wzrok,
Czy gdzie się podstęp nie kryje?
Uderzmy w ton,
Silny jak dzwon:
Polska niech żyje! niech żyje!

 

Rozmowa z aniołem

Jan Lechoń

 Dziś we śnie mnie nawiedził anioł polskiej doli
I płakał, szu­miąc w mro­ku skrzy­dła­mi srebr­ne­mi,
Jak gdy­by chciał po­wie­dzieć: „Umie­rasz po­wo­li,
Sa­mot­ny, tak da­le­ko od ro­dzin­nej zie­mi”.

– „Da­le­ko? Co ty mó­wisz? Mnie wszyst­kie za­pa­chy
Ogro­dów i pól na­szych co dzień nio­są wia­try,
We mnie, we mnie jest wszyst­ko: ma­zo­wiec­kie pia­chy,
I je­zio­ra li­tew­skie i Wi­sła i Ta­try”

 

Ojczyzno

Maria Kazimiera Sarnacka

 Kocham cię, moja Ojczyzno
Za to, że Polską się zowiesz,
Za twoje pola i lasy,
Kocham cię po wszystkie czasy.
Kocham jasne słoneczko
Które ponad Polską świeci,
Kocham polską młodzież
I nasze malutkie dzieci.

Kocham rzeki i rzeczki,
Które z gór do morza płyną.
Kocham łąki zielone,
Bo kwitną pachnącą koniczyną.

Kocham księżyc i gwiazdy,
Które nocą świecą,
Kocham wszystkie ptaszęta,
Które są z nami zimą
i które wiosną przylecą.

Kocham te polskie drogi
I te nasze rozstaje,
Na których od dziada, pradziada
Krzyż Chrystusowy staje.

Kocham polskie wioski
Z sadem okwieconym,
Bo tutaj się wychowałem,
Tu, gdzie polskie zagony.

 

Moja piosnka

Cyprian Kamil Norwid

 Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba…
Tęskno mi, Panie…
Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą…
Tęskno mi, Panie…

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są – jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
„Bądź pochwalony!”
Tęskno mi, Panie…

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej…
Tęskno mi, Panie…

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak -nie za nie –
Bez światło-cienia…
Tęskno mi, Panie…

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej!…
Tęskno mi, Panie…

 

Jak ja cię kocham ojczyzno

Józef Krajweski

Jak ja cię kocham Ojczyzno miła,
twoje piękno mnie do łez wzrusza,
kolebko dziadów i smutnych mogił
– gdy na to patrzę, ożywa ma dusza.

Gdzie okiem sięgnę, na wieżach krzyże
przy drogach krzyże wzdłuż i w szerz,
i chóry ptasząt też chwalą tę ziemię,
wraz z biciem dzwonów z kościelnych wież.

Piękna ta ziemia w kraju nad Wisłą,
jakim przepięknym jest przykryta niebem,
a te szare pola pocięte miedzami
żywią nas wszystkich powszednim chlebem.

O Polsko moja ! Ojczyzno najdroższa !
Tu matka – Polka mnie na świat wydała,
tu uczyła kochać, tu poznałem Boga,
w smutkach i radościach tu mnie wychowała.

Jakże ja ciebie mam dziś nie kochać,
ziemio mych dziadów, kraju mój święty,
ciebie od wieków strzeże i chroni
Jezus Chrystus na krzyżu rozpięty.

Ojczyzno moja, gdy sięgnę pamięcią
– „Tyle razy we krwi skąpana”,
nikt ci nie pomógł, zawsze byłaś sama,
miałaś obrońcę – Chrystusa Pana.

Chcę w głos powiedzieć tym, którzy słyszą,
że jest ta ziemia dla mnie najdroższa,
słońce najjaśniej świeci tu z góry
i chleb najsmaczniejszy z piasków Mazowsza.

 

Hymn (Bogarodzico, Dziewico…)

Juliusz Słowacki

Bogarodzico, Dziewico
Słuchaj nas, Matko Boża,
To ojców naszych śpiew.
Wolności błyszczy zorza,
Wolności bije dzwon,
Wolności rośnie krzew.
Bogarodzico!
Wolnego ludu śpiew
Zanieś przed Boga tron.

Podnieście głos, rycerze,
Niech grzmią wolności śpiewy,
Wstrząsną się Moskwy wieże.
Wolności pieniem wzruszę
Zimne granity Newy;
I tam są ludzie – i tam mają duszę.

Noc była… Orzeł dwugłowy
Drzemał na szczycie gmachu
I w szponach niósł okowy.
Słuchajcie! zagrzmiały spiże,
Zagrzmiały … i ptak w przestrachu
Uleciał nad świątyń krzyże.
Spojrzał – i nie miał mocy
Patrzeć na wolne nagrody,
Olśniony blaskiem swobody,
Szukał cienie… i w ciemność uleciał północy.

O wstyd wam! wstyd wam, Litwini!
Jeśli w Gedymina grodzie
Odpocznie ptak zakrwawiony,
Głos potomności obwini
Ten naród – gdzie czczą w narodzie
Krwią zardzewiałe korony.

Wam się chylić przed obcemi,
Nam we własnych ufać siłach;
Będziem żyć we własnej ziemi
I we własnych spać mogiłach.

Do broni, bracia! do broni!
Oto ludu zmartwychwstanie
Z ciemnej pognębienia toni,
Z popiołów Feniks nowy
Powstał lud – błogosław, Panie!
Niech grzmi pieśń jak w dzień godowy.

Bogarodzico! Dziewico!
Słuchaj nas, Matko Boża,
To ojców naszych śpiew,
Wolności błyszczy zorza,
Wolności bije dzwon,
I wolnych płynie krew,
Bogarodzico!
Wolnego ludu krew
Zanieś przed Boga tron.

 

Ziemia rodzinna

Władysław Bełza

Całym mym sercem, duszą niewinną,
Kocham tę świętą ziemię rodzinną,
Na której moja kołyska stała,
I której dawna karmi mnie chwała.

Kocham te barwne kwiaty na łące,
Kocham te łany kłosem szumiące,
Które mnie żywią, które mnie stroją,
I które zdobią Ojczyznę moją.

Kocham te góry, lasy i gaje,
Potężne rzeki, ciche ruczaje;
Bo w tych potokach, w wodzie u zdroja,
Ty się przeglądasz Ojczyzno moja,
Krwią użyźniona, we łzach skąpana,
Tak dla nas droga i tak kochana!

 

Oblicze ojczyzny

Tadeusz Różewicz

ojczyzna to kraj dzieciństwa
miejsce urodzenia
to jest ta mała najbliższa
ojczyzna
miasto miasteczko wieś
ulica dom podwórko
pierwsza miłość
las na horyzoncie
groby
w dzieciństwie poznaje się
kwiaty zioła zboża
zwierzęta
pola łąki
słowa owoce
ojczyzna się śmieje
na początku ojczyzna
jest blisko
na wyciągnięcie ręki
dopiero później rośnie
krwawi
boli

 

Elegia o … [chłopcu polskim]

Krzysztof Kamil Baczyński

 Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut — zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

 

Monte Casino

Kazimierz Surzyn

Zacięta bitwa –
ofiara krwi Polaków
2 Korpusu Polskiego,
pod dowództwem
gen. Władysława Andersa,
wyzwolenie wzgórza
i klasztoru Opactwa
Benedyktynów,
Biało – Czerwona
zwycięstwa – zatknięta
na zgliszczach,
różaniec z maków
pamięci i miłości,
hejnał mariacki
w hołdzie ofiarom
” Przechodniu powiedz
Polsce, żeśmy polegli
wierni jej służbie”
Dumny naród co ma
swych bohaterów,
którzy bronili
Niepodległości
Waszej i Naszej
Jesteśmy z Wami
PAMIĘTAMY!
Ten święty cmentarz,
te Krzyże –
niech będą przestrogą
dla pokoleń
Wszyscy bądźmy
orędownikami pokoju
na całym świecie
demokracji
i suwerenności

 

Modlitwa za ojczyznę

Władysław Bełza

 „W imię Ojca, – w imię Syna,
I świętego Ducha”,
Polska modli się dziecina,
A Pan Bóg ją słucha.

W oczach dziecka dwie łzy duże,
Wiara w każdym słowie:
„Ojcze! – błaga – cos jest w górze,
„Daj Ojczyźnie zdrowie!

„Pobłogosław dłońmi Swymi,
„Mą ojczystą strzechę;
„A mnie dozwól dla mej ziemi,
„Uróść na pociechę!”

Tak schylone nad posłaniem,,
Dziecię z Bogiem gwarzy;
A Bóg słucha z pobłażaniem,
Na ojcowskiej twarzy.

Słucha… zważa każde słowo…
Zadumał się… myśli:
I nad dziecka jasną głową,
Znak zbawienia kreśli.

 

Myśląc Ojczyzna…

Karol Wojtyła

  1. Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
    mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica,
    która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać
    w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
    z niej się wyłaniam… gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.
    Pytam wciąż, jak ją pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia.
  2. Gdy dookoła mówią językami,
    jak narastały pokolenia,
    wnosząc do skarbca swej ziemi rzeczy stare i nowe –
    Ziemia stała się łożyskiem świateł zapalonych głęboko w ludziach,
    płynęły wciąż jednakowo te same rzeki
    i wciąż na nowo opływał ziemię strumień mowy wzbierający historią.
    Wody rzek zbiegały ku dołowi,
    strumień mowy dążył w stronę szczytu.
    Szczytem był każdy człowiek wyrastający z tej ziemi i każdy nim jest –
    równocześnie szczyt wznosi się ponad każdym i ponad wszystkimi,
    wznosi się coraz stromiej i coraz głębiej zapada w sumienia.
  3. Gdy dokoła mówią językami,
    dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny.
    Zagłębia się w myśli pokoleń i ziemię naszą opływa
    i staje się dachem domu, w którym jesteśmy razem –
    poza nim dźwięczy rzadko –
    (w grupach ludzi, którzy mówią wokoło, jakby wyspy
    opłynięte oceanem powszechnej ludzkiej mowy, nie znajduję własnej fali)
    – nie rozszerzyły się zasoby mej ziemi,
    jeśli nawet odpłynęła mowa,
    to żeby zanikać powoli w wysychających łożyskach
    – nie podjęły mowy moich ojców języki narodów,
    tłumacząc „za trudno” lub „zbędna”-
    na wielkim zgromadzeniu ludów mówimy nie swoim językiem.
    Język własny zamyka nas w sobie: zawiera a nie otwiera.
  4. Tak zwarci wśród siebie jedną mową,
    istniejemy w głąb własnych korzeni,
    czekają na owoc dojrzewań i przesileń.
    Ogarnięci na co dzień pięknem własnej mowy,
    nie czujemy goryczy,
    chociaż na rynkach świata nie kupują naszej myśli z powodu drożyzny słów.
    Czyż nie żywimy pragnienia głębszej jeszcze wymiany?
    Lud żyjący w sercu własnej mowy pozostaje poprzez pokolenia
    tajemnicą myśli nie przejrzanej do końca.
    Słyszę jeszcze dźwięk kosy… Ojczyzna
    – kiedy myślę – słyszę jeszcze dźwięk kosy,
    gdy uderza o ścianę pszenicy,
    łącząc się w jeden profil z jasnością nieboskłonu.
    Lecz oto nadciągają kosiarki,
    zapuszczając do wnętrza tej ściany i dźwięków
    monotonię i ruchów gwałtowne pętle, i tną…
    Docieram do serca dramatu…
  5. Poza mową otwiera się przepaść.
    Czy jest to niewiadoma słabości,
    jakiej doświadczyliśmy w ojcach naszych i dziedziczymy w sobie?
    Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać.
    Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie.
    Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne.
    Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj,
    że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać.
    Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok:
    Którędy przebiega dział pokoleń między tymi,
    co nie dopłacili, a tymi co musieli nadpłacać?
    Po której jesteśmy stronie?
    Nadmiar tylu samostanowień czyż nie przerósł sił naszych w przeszłości?
    Czyż ciężarów historii nie dźwigamy jak filar,
    którego pęknięcie nie zabliźniło się dotąd?
  6. Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam,
    by stanowić o wspólnym dobru i mową własną
    jak sztandar wyśpiewać dzieje.
    Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli.
    Dojrzałością samostanowienia osądzamy młodość naszą,
    czasy rozbicia i złoty wiek
    – Osądziła złotą wolność niewola.
    Nasilili w sobie ów wyrok bohaterowie stuleci:
    w wyzwanie ziemi wchodzili jak w ciemną noc,
    wołając „wolność jest droższa niż życie!”.
    Osądziliśmy wolność naszą sprawiedliwiej niż inni
    (podnosiła swój głos tajemnica dziejów):
    na ołtarzu samostanowienia płonęły ofiary pokoleń
    – przejmujące wołanie wolności silniejszej niż śmierć.
  7. Czyż możemy odrzucić wołanie, które rośnie w nas,
    jakby nurt w za wysokich i zbyt stromych brzegach?
    Czyż możemy mierzyć naszą wolność wolnością innych?
    – zmaganie i dar – Wy, co wolność waszą związaliście z naszą, przebaczcie!
    I patrzcie! – że wolność naszą i waszą odkrywamy ciągle na nowo jako dar,
    który przychodzi, i zmaganie, którego wciąż nie dosyć.
    Refren Kiedy myślę: Ojczyzna, szukam drogi,
    która zbocza przecina jakby prąd wysokiego napięcia,
    biegnąc górą – tak ona biegnie stromo w każdym z nas i nie pozwala ustać.
    Droga biegnie po tych samych zboczach,
    powraca na miejsca te same,
    staje się wielkim milczeniem,
    które nawiedza co wieczór zmęczone płuca mej ziemi.
    Myśląc Ojczyzna, powracam w stronę drzewa…
  8. Drzewo wiadomości dobrego i złego
    wyrastało nad brzegami rzek naszej ziemi,
    wyrastało wraz z nami przez wieki,
    wrastało w Kościół korzeniami sumień.
    Nieśliśmy owoce, które ciążą i które wzbogacają.
    Czuliśmy, jak głęboko rozszczepia się pień,
    choć korzenie wrastają w jeden grunt…
    Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień.
    W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki.
    Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia…
    Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień?
    W którą stronę rozgałęził się pień?
    W którą stronę podążają sumienia?
    W którą stronę narasta historia naszej ziemi?
    Drzewo wiadomości nie zna granic.
    Granicą jest tylko Przyjście, które zmagania sumień
    i tajemnice dziejów połączy w jednym Ciele
    – i drzewo wiadomości zamieni w Źródło Życia wciąż wzbierające.
    Lecz dotąd dzień każdy przynosi to samo rozszczepienie w każdej myśli i czynie,
    z którego Kościół sumień rośnie w korzeniach historii.
  9. Obyśmy nie stracili sprzed oczu tej przejrzystości,
    z jaką przychodzą ku nam wydarzenia zabłąkane w niewymiernej wieży,
    w której człowiek jednakże wie dokąd idzie.
    Miłość sama równoważy los.
    Obyśmy nie rozszerzali wymiarów cienia.
    Promień światła niechaj pada w serca i prześwietla mroki pokoleń.
    Strumień mocy niech przenika słabości.
    Nie możemy godzić się na słabość.
  10. Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską,
    gdy zapomina, że został posłany, by czuwać aż przyjdzie jego godzina.
    Godziny wciąż powracają na wielkiej tarczy historii.
    Oto liturgia dziejów.
    Czuwanie jest słowem Pana i słowem Ludu,
    które będziemy przyjmować ciągle na nowo.
    Godziny przechodzą w psalm nieustających nawróceń:
    Idziemy uczestniczyć w Eucharystii światów.
  11. Więc schodzimy ku tobie, ziemio,
    by poszerzyć cię we wszystkich ludziach
    – ziemio naszych upadków i zwycięstw,
    która wznosisz się we wszystkich sercach tajemnicą paschalną.
    – Ziemio, która nie przestajesz być cząstką naszego czasu.
    Ucząc się nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej.
    I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która przerosła nienawiść.

 

Pieśń o ojczyźnie

Konstanty Ildefons Gałczyński

Ty je­steś, oj­czy­zno, jak pło­mień wy­so­ki,
jak dzień, co lu­do­wi za­bły­snął;
to mo­rze szu­mią­ce, te gór­skie po­to­ki,
to nie­bo – to tyś jest, oj­czy­zno.
Tyś me­tal go­rą­cy, he­ro­izm gór­ni­czy,
ro­bo­ta i ta­niec we­so­ły,
i wio­ski sre­brzy­ste od lamp elek­trycz­nych,
i dzie­ci idą­ce do szko­ły.
To two­je na dro­gach pa­da­ją pro­mie­nie,
to twój głos sły­szy­my po nocy.
Kto idzie przez ży­cie z oj­czy­zny imie­niem,
w zwy­cię­stwo ten idzie i w słoń­ce.
Tyś mo­sty Wro­cła­wia i wio­sna w Szcze­ci­nie,
i srebr­ne war­szaw­skie go­łę­bie.
My cie­bie, oj­czy­zno, w swych pie­śniach sła­wi­my
i w wal­ce, i w pra­cy co­dzien­nej.
Nam dzień się jak okno otwie­ra
nad Wi­słą i Odrą, i Nysą.
Oj­czy­zno Szo­pe­na, oj­czy­zno Wal­te­ra,
wa­lecz­na, lu­do­wa oj­czy­zno.

 

Nad głębiami XXX / Taką jak byłaś – nie wstaniesz z mogiły!

Adam Asnyk

Taką jak by­łaś – nie wsta­niesz z mo­gi­ły!
Nie wró­cisz na świat, w daw­nej swo­jej kra­sie
Mu­sisz po­rzu­cić kształt prze­szło­ści zgni­ły,
Na któ­rym te­raz ro­bac­two się pa­sie.

Mu­sisz za­tra­cić nie­je­den rys miły
I wdzięk w daw­niej­szym uwiel­bia­ny cza­sie,
Lecz nową po­stać wziąć i nowe siły
I no­wych wie­ków oręż mieć w za­pa­sie.

Grób cię nie odda świa­tu – wid­mem bla­dem,
Z mo­gil­nej pie­śni i zgni­li­zny pla­mą,
Do wnę­trza śmier­ci prze­siąk­nię­tą ja­dem…

Lecz, przy­stro­jo­na w kró­lew­ski dy­ja­dem,
Mu­sisz do ży­cia wkro­czyć ży­cia bra­mą,
Mu­sisz być inną, choć bę­dziesz tą samą!





 
Kontakt

Parafia Rzymskokatolicka p.w. św. Alberta Wielkiego
przy Klasztorze oo. Franciszkanów
ul. Redycka 10-12
51-169 Wrocław.



 
Kontakt

(+48) 71 32 50 480 i 482
kontakt@modlitwazaojczyzne.pl